wywiad: Muzykanty                           

Z zespołem Muzykanty (skład: Łukasz Michalik, Łukasz Szołtysek i Michał Bober) rozmawia Adam Wójcik. (sierpień 2009 roku)

Zespół Muzykanty istnieje na rynku już jakiś czas. Jak to się stało, że zaczęliście przygodę z muzyką?
M: Sytuacja wyglądała tak, że na początku grał sam Łukasz Michalik. W późniejszym czasie gdy pracował w szpitalu w Knurowie poznał Łukasza Szołtyska z którym obiecali jednej z sióstr - całkiem przez przypadek i raczej dla żartu – że zagrają na jej weselu. Ona o tym niestety pamiętała i po dwóch latach zadzwoniła, że trzeba zagrać i musieliśmy stworzyć taki dwuosobowy zespół. Nauczyliśmy się kilku piosenek i tak właśnie powstał zespół Muzykanty. Jakiś rok później dołączył do nas Michał. Jeździł za nami... i postanowiliśmy go sprawdzić. Przyjechał na naszą próbę i tak już zostało bo grać to człowiek umie. Od tamtej pory jesteśmy w trójkę i tak już chyba zostanie.

Tworzycie zgrane trio, jak dzielicie się obowiązkami, które na was spadają?
M: W zasadzie nieoficjalnym szefem jest Łukasz Michalik, który układa teksty i pisze muzykę. Jest tu mały wyjątek bo „Hilda”, która emitowana jest w TVS to dzieło Łukasza Szołtyska, który napisał i muzykę i tekst. Michał jest u nas od grania, obsługi sprzętu i rzeczy scenicznych.

Czy oprócz muzyki macie jeszcze jakieś hobby? -czy pracujecie zawodowo?
M: Łukasz Szołtysek to wykształcony cukiernik, jest po szkole i pracuje w cukierni w Czerwionce. Michał jest spawaczem i pracuje w prywatnej firmie. Łukasz Michalik prowadzi działalność gospodarczą, która związana jest też z muzyką.

Jak wygląda strona koncertowa? - czy macie wystarczający własny repertuar?
M: Na dzień dzisiejszy to nasz repertuar będzie około półtora godzinny... z małą biesiadą, jeżeli poprowadzimy to około dwóch nawet trzech godzin. Repertuar mamy bardzo szeroki ale biorąc pod uwagę również nieautorski materiał a taki koncertowy, nasz to na około dwie godziny.

Czy myślicie już nad własnym krążkiem?
M: To jest dużo pracy i cały sztab ludzi w to się angażuje ale tak, myślimy nad tym. Płyta ma wyjść pod koniec września jeśli wszytko będzie dobrze. Nie jest to zależne tylko od nas.

Jak poza koncertami planujecie promować swój zespół?
M: Praktycznie staramy się go promować cały czas. Jeździmy na koncerty i po Niemczech i po innych regionach Polski. Bardzo dużo pomaga nam telewizja i niektóre gazety, np.: „POLSKA Dziennik Zachodni”... no mówią, piszą o nas a takie rzeczy trafiają do słuchaczy.

Mamy jeszcze czas wakacji... jak spędzacie wolne chwile?
M: Niestety nie mamy wakacji. Pracujemy, piszemy nowe teksty, robimy próby... Kiedy mamy wolny czas to staramy się wyjechać wspólnie na jakieś wakacje. W tym roku mieliśmy jeden taki fajny wypad. Teraz też dość często się spotykamy bo musimy wszystkie sprawy związane z weselem Michała – najmłodszego w zespole - poustalać.

Jesteście już rozpoznawanym zespołem, gracie razem od trzech lat. Kto pomógł wam w wyborze tego rodzaju muzyki i kto wspierał was od samego początku?
M: Jeśli chodzi o muzykę śląską to sprawa jest prosta. Wychowaliśmy się na Śląsku i uważamy że ten rodzaj muzyki jest jakby głosem, który mówi, że Ślązacy też mają coś do powiedzenia. Historia Śląska, zaborów i Powstań Śląskich miała znaczenie dla całej Polski, więc nie mamy się czego wstydzić. To nasze dziedzictwo. Mieliśmy dużo szczęścia w drodze na scenę, bo pomagało nam wielu wspaniałych ludzi. Na samym początku Miejski Dom Kultury w Czerwionce pod kierownictwem Pani Marioli Czajkowskiej oraz nasi rodzice, którzy wspierali nas nie tylko duchowo ale i wiele inwestowali w nasz rozwój.
Obecnie działamy pod skrzydłami wydawnictwa muzycznego Box Music i Promus. Z tej współpracy również jesteśmy zadowoleni. Dziękujemy też Mirkowi Jędrowskiemu, za rady i wskazanie kierunku w jakim mamy podążać. Tutaj muszę też wyróżnić sympatyków i fanów śląskiej muzyki, którym również serdecznie dziękujemy za bodziec do działania.

     

powrót do menu Wywiady